piątek, 17 lipca 2015

Nie dajmy się zwariować!

Ostatnio żyję tylko ciążą. Cóż się dziwić, skoro do terminu tak niewiele zostało, oznak zbliżającego porodu brak, a temperatury znowu zaczynają zbliżać się do tych afrykańskich. Dookoła wszyscy pytają jak się czuję ( szczerze dziękuję za troskę!) i udzielają rad, których wcale nie potrzebuję. 
Najchętniej zamknęli by mnie w domu, bo to strach mnie gdzieś puścić, bo mogę zacząć rodzić, bo to, bo tamto. A już w ogóle jak mogę gdziekolwiek wyjść z trzylatką?! Przecież to wulkan energii, przecież nie zawsze się słucha i co ja zrobię jak będę musiała ją wziąć, chociaż na sekundę, na ręce? No właśnie, co wtedy? Schylę się i wezmę, przytulę, za chwilę postawię ją na ziemi i wytłumaczę, że musi chodzić sama. Nie dajmy się zwariować! Ciąża to nie choroba. 
W pierwszej ciąży oszczędzałam się w miarę możliwości. Jako że studiowałam, w dziewiątym miesiącu, może nawet już pod koniec ósmego, zrezygnowałam z porannych zajęć na uczelni ze względu na tłok w autobusie, panujące upały (był to przełom maja- czerwca) sprawiły, że ubierałam się w zwiewne sukienki, na głowie zawsze miałam kapelusz i butelkę wody niegazowanej w torebce. Dzięki wyrozumiałości prowadzących zajęcia, semestr udało mi się zaliczyć we wcześniejszym terminie i spokojnie mogłam zrelaksować się przed nadchodzącym porodem. 
Ta ciąża jest inna. Jestem bardziej świadoma tego, co się dzieje w moim organizmie. Mam też na głowie trzylatkę, która sama sobie nie ugotuje, nie upierze i potrzebuje towarzysza zabaw, żeby się nie nudzić. Nie ma czasu na relaks i leżenie z nogami u góry. Nie mogę się oszczędzać. 
Dlaczego jednak o tym piszę?
Obserwuję od jakiegoś czasu jedną z fejsbukowych grup dotyczących ciąży. Daje ona możliwość zadawania trapiących nas pytań i uzyskania odpowiedzi od innych uczestników grupy. Pytania bywają różne, jedne są naprawdę ważne, inne zupełnie naturalne, wynikające z ciekawości lub niewiedzy, ale są też takie, które sprawiają, że tracę wiarę w ludzi. Ale nie tylko pytania są absurdalne. Odpowiedzi kobiet, które należą do grupy często bywają lekceważące i wyśmiewające. Do grupy tej nawiązuję nie bez przyczyny. Wiele osób ciążę traktuje jak chorobę, ciąg zakazów. Pozbawia się kobiet poczucia wyjątkowości w tym cudownym czasie, na wszystko każe się uważać, a każde zachowanie odbiegające od tego filmowo- książkowego, gani się. 
I tu pojawia się mój apel.
Panie, pamiętajmy o tym, że każda z nas ma inną sytuację materialną, osobistą, zawodową, rodzinną... Nie każda radzi sobie z emocjami towarzyszącymi ciąży, nie każda ma pomoc z każdej strony. CIĄŻA TO NIE CHOROBA! Jeśli coś trzeba dźwigać, a nie ma przeciwwskazań wynikających z przebiegu ciąży to to robimy, jeżeli mamy ochotę na coś do jedzenia, to to jemy, jeśli chcemy uprawiać sport to go uprawiajmy, ale róbmy wszystko z głową! Jest jedno ALE: brak przeciwwskazań zdrowotnych. Wiecie czego nie można robić w ciąży? Denerwować się i stresować nadmiernie. A co trzeba? Trzeba robić wszystko by czuć się szczęśliwą, piękną i wyjątkową. Potrzebujemy w tym czasie specjalnej troski i zainteresowania, ale nie służby dookoła. 
NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz